25 września Gazeta opublikowała przedziwny w treści i kompozycji artykuł, pod tytułem „Gdzie te modraszki i gniewosze? Zaskakujący wynik spisu na Zakrzówku”

Co jest w artykule?

Ano jest, że architekci krajobrazu przeprowadzali inwentaryzację na Zakrzówku i znaleźli a nawet policzyli tam drzewa i krzewy, ale w kwestii fauny już nie poszło tak dobrze bo wypatrzyli tylko dwa modraszki i ani jednego gniewosza.

Czego w artykule nie ma?

W artykule nie znalazło się miejsce na kilka podstawowych informacji.

Po pierwsze, jaki był cel i zakres zleconego zadania i – przede wszystkim  – czy w zakresie inwentaryzacji było zbadanie i policzanie występujących tam gatunków rzadkich zwierząt. Architekci krajobrazu, przy całym szacunku dla tej profesji, nie wydają się najodpowiedniejszymi osobami to badania populacji zagrożonych gatunków.

Po drugie, czy wynik inwentaryzacji jest publicznie dostępny, tak by można było zobaczyć kto i pod czym się podpisał.  Także, kto badanie zlecił i kto za nie zapłacił.

Po trzecie, wiadomo jak ważny w dziennikarstwie jest tytuł materiału i ile treści potrafi nieść. Skąd w artykule o liczeniu drzew akurat tak dobrany tytuł - "Gdzie te modraszki i gniewosze"? Zwłaszcza, że autor specjalizuje się podobno w tematyce przyrodniczej.

Po czwarte i najważniejsze - i nad tym już zupełnie nie można przejść do porządku dziennego - dlaczego w artykule ani słowa o tym, że gniewosze były na Zakrzówku wielokrotnie znajdowane, inwentaryzowane, liczone a nawet oznaczane?! Nie przez architektów krajobrazu, ale przez naukowców, którzy się na tym znają i wiedzą jak trudno jest badać ten gatunek. Gniewosz jest bowiem gatunkiem wymagającym dużego doświadczenia, nawet tylko po to żeby go wykryć, nie mówiąc o policzeniu.

No więc czy gniewosze są na Zakrzówku czy ich nie ma?

Są. Występowanie gniewoszy w okolicach Zakrzówka potwierdzono oficjalnie po raz pierwszy w 2007 r.  (Bonk M., Bury S., Pabijan M. 2011). Późniejsze ekspertyzy (w tym dla RDOŚ) i badania magistrantów UJ wykazały, że populacja gniewosza jest bardziej liczna i zbadano ją dokładnie (na przykład tu). Na podstawie zebranych informacji można stwierdzić, że to jedna z liczniejszych populacji tego gatunku w Polsce.

A co na temat gniewoszy mówi oficjalnie Miasto Kraków?

Otóż na stronie miejskiej poświęconej dialogowi społecznemu zamieszczony jest dokument "Kierunki rozwoju i zarządzania terenami zieleni w Krakowie na lata 2017-2030" (05/04/2017 Wydział Kształtowania Środowiska Urzędu Miasta Krakowa), w którym o gniewoszu jest napisane bardzo wiele. Możemy tam przeczytać, że:

Najcenniejszym gatunkiem spośród występujących w Krakowie gadów jest gniewosz plamisty – gatunek ściśle chroniony, wymieniony w Polskiej Czerwonej Księdze Zwierząt, wymagający ochrony czynnej oraz ustalenia strefy ochrony miejsc rozrodu i regularnego przebywania. Gniewosz plamisty zasiedla na obszarze Krakowa obszary zrębów wapiennych, na których występują siedliska muraw kserotermicznych, łąk świeżych i zarośli, w szczególności w obrębie nieczynnych kamieniołomów i łomów, gdzie gad ten znajduje odpowiednie kryjówki wśród rumoszu skalnego.

A gdzież to dokładnie w tym Krakowie sympatyczne gniewosze pomieszkują? W dokumencie czytamy:

Najliczniejsze stanowisko gniewosza plamistego obejmuje obszar Zakrzówka (z Górą Księża), w szczególności tereny położone pomiędzy ul. Wyłom i ul. Świętego Jacka. 

I dalej:

Przeprowadzony w 2016 r., na zlecenie Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Małopolskiego, monitoring wybranych miejsc występowania gniewosza plamistego, potwierdził jego występowanie na Zakrzówku, w okolicach Tyńca i na południowych zboczach Góry Sowiniec (obszar Lasu Wolskiego), przy czym stanowisko na Zakrzówku okazało się najliczniejsze. Gniewosz plamisty jest skrytym i płochliwym gatunkiem, co utrudnia jego inwentaryzację, nawet na znanych stanowiskach.

I co w opinii Urzędu Miasta należy z tym wężem zrobić?

Gniewosz plamisty jest gatunkiem wymagającym podjęcia szczególnych działań ochronnych, obejmujących w pierwszej kolejności pełne rozpoznanie stanowisk tego gatunku, wielkości populacji, jakości siedlisk oraz dostępności bazy pokarmowej, a także zagrożeń występujących dla gniewosza na każdym stanowisku, w tym dotyczących izolacji populacji. Równocześnie niezbędne jest podjęcie działań ochronnych na znanych stanowiskach, dotyczących utrzymania odpowiednich siedlisk dla gniewosza oraz eliminacji podstawowych zagrożeń. Priorytetowo działania ochronne powinny zostać wprowadzone na obszarze Zakrzówka, w szczególności w sytuacji planowanego zagospodarowania tego terenu dla potrzeb mieszkańców Krakowa. Realizując inwestycję należy zadbać o właściwą ochronę tego unikatowego dla Krakowa gatunku, poprzez wyznaczenie użytku ekologicznego (pow. 6,53 ha) obejmującego najliczniejsze miejsce występowania gniewosza oraz podjęcie odpowiednich działań ochronnych pod nadzorem specjalisty herpetologa. Konieczne jest, aby planowana inwestycja nie stanowiła zagrożenia dla populacji gniewosza na Zakrzówku, zarówno na etapie jej realizacji, jak i późniejszej eksploatacji.

Jak widać z powyższego, konkretnych materiałów na temat występowania gniewosza plamistego na Zakrzówku jest multum, jednak zostały one całkowicie przemilczane i pominięte w omawianym artykule Gazety. Należy mieć tylko nadzieję, ze powodem takiego stanu rzeczy był wyłącznie brak czasu lub niedoświadczenie redaktora i nie ma tutaj drugiego dna. Byłoby wspaniale móc zobaczyć kolejny artykuł, prostujący i uzupełniający informacje, może pod tytułem: "Zatrzęsienie gniewoszy na Zakrzówku"!

Epilog

Ponieważ samo życie bywa czasem najlepszą puentą, to zdarzyło się akurat tak, że niecały tydzień po publikacji omawianego artykułu odbył się na Zakrzówku 15. Rodzinny spacer przyrodniczo edukacyjny, organizowany przez Święto Stworzenia.  W czasie kilkugodzinnego spaceru, "profesjonalni naukowcy", czyli wesoła gromada rozwrzeszczanych dzieciaków, w większości w wieku przedszkolnym, znaleźli i modraszki i gniewosze a także inne sympatyczne zwierzątka licznie zasiedlające nasz Zakrzówek. Zdjęcia można podejrzeć na Facebooku, na przykład tu i tu.