Dawno temu w Ameryce…

W 1800 roku Nowy Jork liczył sobie zaledwie 60 tys. mieszkańców, ale już 50 lat później – było to 500 tys., w zdecydowanej większości tłoczących się na niewielkiej przestrzeni południowego Manhattanu. Zewsząd dochodził hałas turkoczących powozów. Wszędzie unosiły się intensywne zapachy z rynsztoków. Mieszkańcy byli tak złaknieni spokoju, że w celach wypoczynkowych odwiedzali… cmentarz na Brooklynie.

Wówczas genialnym wizjonerem okazał się być William Cullent Bryant – wydawca gazet „Evening Post”, który wezwał do stworzenia pierwszego w Ameryce publicznego parku. W bezprecedensowym przypływie ponadpartyjnej zgody demokraci i republikanie poparli ów pomysł i w ciągu trzech lat za 5 mln dolarów (dziś rynkowa wartość gruntu jest szacowana na ok. 529 miliardów dolarów!) miasto wykupiło niezabudowaną ziemię w centrum Manhattanu i w ciągu 20 lat, ogromnym nakładem energii powstał Central Park. 

Na terenie 341 hektarów zasadzono miliony drzew i krzewów, wybudowano kilkadziesiąt mostów i kładek i wytyczono ponad prawie sto kilometrów alejek. Wyznaczono osobne trasy dla pieszych, jeżdżących konno wierzchem i powozów.

Był to zapewne ostatni moment na realizację projektu. Kilka lat później miasto nie byłoby już w stanie wykupić ziemi. W miejscu tym powstałyby tysiące domów i Manhattan byłby dziś całkowicie zalany betonem. 

Patrząc z dzisiejszej perspektywy efekt jest niesamowity. Zamiast wielu słów wystarczy jedno zdjęcie.


Tu i teraz, w Krakowie…

W 2017 roku Kraków liczy sobie 750 tys. mieszkańców. Zewsząd dochodzi hałas samochodów. Wszędzie unosi się intensywny zapach spalin oraz dymu. Kiedyś symbolem miasta był smok (wawelski), teraz jest nim smog. Ruczaj – dla krakusa to słowo nie kojarzy się już z krystaliczną wodą płynącą w strumieniu, ale z dzielnicą bezlitośnie zabetonowaną przez deweloperów, bez skrawka zieleni,

Jesteśmy teraz w przełomowym momencie. Odpowiednikiem nowojorskiego Central Parku mógłby być Zakrzówek, unikalny w skali Europy teren, położony 2 km od Wawelu. Mógłby, ale raczej nie będzie, bowiem w 2014 roku miasto odstąpiło od jednolitego planu dla tego terenu (plan Obszar Zakrzówek o powierzchni ok. 200 ha). W jego miejsce uchwalono 3 mniejsze plany: Park Zakrzówek (49 ha), Zakrzówek – Zielna (10 ha) i Rejon Św. Jacka – Twardowskiego (86 ha).

Nazwy planów zostały dobrane bardzo sprytnie i większość mieszkańców Krakowa jest przekonana, że teren został ocalony, że powstanie park, że walczący o Zakrzówek mieszkańcy i ekolodzy zwyciężyli… Został nawet ogłoszony konkurs na zagospodarowanie terenu i w ciągu dwóch lat ma zostać wdrożony w życie.

W tym wszystkim, mało kto się zorientował, że solidny kawałek Zakrzówka  został przesunięty do planu „Rejon Św. Jacka – Twardowskiego” i przeznaczony pod zabudowę wielorodzinną.

Chodzi o obszar pomiędzy ul. Wyłom i Św. Jacka – jest to niezwykle cenny przyrodniczo teren zielony, nietknięty do tej pory przez jakąkolwiek zabudowę. Występują tu liczne populacje zagrożonych wyginięciem gatunków – jest słynny motylek modraszek, jest też najmniejszy polski wąż, sympatyczny gniewosz (pomimo wojowniczej nazwy jest całkowicie niegroźny dla człowieka).

Wszystkie zgłaszane w tym rejonie wnioski o warunki zabudowy były do tej pory konsekwentnie odrzucane. Teraz sytuacja się zmieniła i - działając w ramach planu zagospodarowania - firmy deweloperskie będą w stanie przeprowadzić swój projekt zabudowy Zakrzówka. A ponieważ działają profesjonalnie, toteż przyjmują strategię „jedzenia małą łyżeczką” i omijają w ten sposób szereg instytucji opiniujących.

Przykład? Zgłoszona przez dewelopera koncepcja przebudowy ulicy Św. Jacka obejmuje ok. 970 metrów. Gdyby przekroczyła kilometr, wówczas konieczna byłaby opinia środowiskowa i z pewnością byłaby dla koncepcji drogi miażdżąca. Oficjalnie droga ma stanowić dojazd do czterech budynków. Ciekawie byłoby się dowiedzieć jakie dokładnie parametry mediów (wody, elektryczności i gazu) zostały zaplanowane w drodze, stałoby się wówczas jasne o ilu tysiącach mieszkańców jest tu naprawdę mowa.

Jeżeli chcemy mieć w Krakowie odpowiednik Central Parku to teraz jest decydujący moment. Betoniarki właśnie się rozkręcają.

Czy Zakrzówek mógłby stać się dla Krakowa tym, czym dla Nowego Jorku stał się Central Park? Wyobraźmy to sobie, patrząc na zdjęcie.